W lipcu i sierpniu miałem dylemat – czy odpuścić trening, odpocząć, pojechać gdzieś i podczas jesiennych startów być słabo przygotowanym, czy może odpuścić wyjazdy i być gotowym na bicie życiówek we wrześniu i październiku, ale odmawiać znajomym wszelkich podróży. W tym roku znalazłem chyba złoty środek!

ZAWODY:

Piaseczyńska Piątka – 5000m – 15:18

Krótko i treściwie – jak na obecne treningi, to jestem zadowolony z tego biegu. Równy, spokojny bieg – każdy kilometr wyszedł albo 3:04 albo 3:03. Jasne, że apetyt mam na bieganie poniżej 15 minut, ale na wszystko przyjdzie czas!

Warsaw Track Cup – 1000m – 2:35 przerwa 60 minut 3000m – 8:58

To była próba – chciałem zobaczyć, jak zareaguje mój organizm na dwa dystanse w przeciągu krótkiego czasu i wyszło nieźle. Mariusz Giżyński i Kuba Wiśniewski robią fantastyczne zawody i aż jestem smutny, że dopiero w tym roku pierwszy raz tu wystartowałem! Na kilometr znowu przegrałem z Krzyśkiem Wasiewiczem, podobnie jak w Piasecznie, natomiast na “trójkę” pokonałem swojego zawodnika – Kajetana Przestrzelskiego, tylko o sekundę!

MOCNE TRENINGI:

10x400m p 70″ + 3x300m p 60″ z Bartkiem Falkowskim – 400m – między 1:07 a 1:09, 300m po 48 sekund

1h biegu po 3:41/km – mój idealny trening wprowadzający pod półmaraton. A gdzie i kiedy go pobiegnę – nie wiadomo.

3×600 m p 1′ + 3x200m p 30″ – trening 5 dni przed zawodami. Takie krótkie przerwy spowodowane przeprowadzoną rozmową z trenerem Jackiem Wośkiem (skarbnica wiedzy!)

Wbieganie na Kasprowy

Początek lipca spędziłem w Zakopanem. Uwielbiam góry. Zawsze wydawało mi się, że jestem mocny w bieganiu po górach. Aż nie umówiłem się na trening z Bartkiem Przedwojewskim, Kamilem Leśniakiem  i Andrzejem Witkiem, czyli czołówką polskich biegów górskich.

To była solidna dawka pokory – wbiegnięcie na Kasprowy Wierch zajęło mi 50 minut. Bartkowi 40, Andrzejowi 45, a Kamilowi 46. Po wbiegnięciu na szczyt postanowiłem sobie:

Żadnych biegów w górach, dopóki nie nauczę się dobrze zbiegać i nie przepracuję porządnie przynajmniej jednego obozu w górach!

Wycieczka z Wisły na Baranią Górę – wyszło 38 km, 1500m przewyższenia

Końcówkę lipca spędziłem za to w Wiśle – miejscu, w którym byłem ponad 10 razy na obozach Kadry Mazowsza, gdy byłem jeszcze juniorem młodszym i juniorem.
Jednego dnia zostawiłem moją Magdę i stwierdziłem, że czas polecieć mocną wycieczkę po górach. Na słuchawkach nowy Quebo i Dwa Sławy i w 2h wbiegłem na Baranią Górę (20km). Potem zaczęły się problemy.
Odwodnienie, zbyt mało przyjętych kalorii i wysoka temperatura spowodowały, że po 30 kilometrze już bardziej szedłem niż biegłem. Szybki pit-stop w sklepie spowodował jednak, że odżyłem i przebiegłem najdłuższy bieg po górach w swoim życiu. Po tym wyczynie napisał do mnie Piotrek Książkiewicz, organizator Chudego Wawrzyńca, czy może nie skusiłbym się i nie pobiegł nawet najkrótszego dystansu – 20,5 km.

INNE AKTYWNOŚCI:

Ponad 500 km przejechanych rowerem, w tym wycieczka wokół Kampinosu – 150km

Pierwszy raz w miesiącu więcej kilometrów przejechałem na rowerze niż przebiegłem. Pokochałem rower. Jest to dla mnie świetny substytut biegania i chociaż nie przewiduję trenowania triathlonu, to na pewno chciałbym poprawić swoją kolarską formę!

7 km przepłyniętych na basenie

Zawsze ciężko jest mi się zmusić i popływać – nudno się pływa na basenie, woda zimna, daleko. Ale zawsze po pływalni dziękuję sobie, że się wybrałem i popływałem. Świetna alternatywa dla treningu biegowego, szczególnie, że po górach moje nogi wołają o przerwę i regenerację.

To był świetny miesiąc i pod względem aktywności i pod względem podcastowym – nagrałem odcinki z:

Czas jednak zabierać się za trening biegowy i poprawić swoje życiówki na dystansie 10 000 metrów i półmaratonu, ale baza została zrobiona!