Półmaraton to dystans, którego się boję i mam wobec niego wiele respektu. Jak wyglądał bieg na Mistrzostwach Polski i co oznacza 7. miejsce na tych zawodach?

PRZYGOTOWANIE DO STARTU

Do Bydgoszczy jechałem na luzie. A przynajmniej tak mi się wydawało. Waga prawidłowa. Treningi luźne, żeby organizm mógł odpocząć. Ładowanie węglowodanami – zrobione. Nic tylko biegać 😉

Odbiór pakietów odbył się bez większych historii – przekazano nam, że start jest o 8:00, do przebiegnięcia mamy 4 pętle, niestety mamy również do pokonania 4 nawrotki. Trasa jest płaska, szybka, więc powinniśmy pokusić się o życiówki.

Wydawało mi się, że przed biegiem jestem spokojny, jednak miałem olbrzymie problemy, żeby zasnąć. Położyłem się o 22:30, a zasnąłem przed 2:00. W trakcie zasypania mnóstwo myśli – jak zacząć, po ile, może odpuścić start, jeśli się nie wyśpię. Niby doświadczony zawodnik, a przed zawodami zachowuje się jak młodzik.

Na rozgrzewkę ruszyłem z Damianem Świerdzewskim, z którym często mam okazję się ścigać – na Biegu Chomiczówki i Półmaratonie w Wiązownie był ode mnie lepszy, ja pokonałem go w Białymstoku na 5 km i Biegu Niepodległości na 10 km. Luźne 3 km po 4:25/km idealnie rozgrzały mnie przed biegiem.

Trzy przebieżki, dwie tabletki z kofeiną, kilka słów motywujących od mojej dziewczyny Magdy i można ruszać – czas pokazać na co, mnie stać.

START

Ruszamy i od początku widać, że mam dwie możliwości – albo ruszyć spokojnie i cały bieg lecieć samemu albo spróbować pójść z czołówką i jak najdłużej trzymać ich tempo. Pierwszy kilometr 3:13, drugi 3:08, trzeci 3:05 i poczułem, że tempo jest dla mnie za szybkie.

Kolejne kilometry pokonałem z Damianem, z którym nagrałem też kiedyś podcast, i były one dużo spokojniejsze – 3:15, 3:15, 3:19 – ale czułem, że nie biegnie mi się dobrze, ciężko trzyma mi się zawodnika z przodu, bo prowadząca grupa, gdzie znajdowali się między innymi,  Adam Nowicki, Adam Głogowski i Damian Kabat, byli już daleko przed nami. Pierwsze 5 km minąłem w 16:03 (3:13/km).

Pomyślałem, że po zbyt ambitnym początku muszę trochę odpocząć i starałem się trzymać swoje tempo 3:19, 3:19, 3:20, 3:24 i pierwsze 10 km pokonałem 32:50 (3:17/km).

Nie będę ukrywał – biegło mi się fatalnie. Szybki początek mocno mnie zakwasił i byłem wkurzony na swoją głupotę. Dodatkowym minusem był totalny brak kibiców i przez 90% zawodów czułem się jak na treningu. Przez myśl przeszło mi nawet, żeby zejść i dać sobie spokój z bieganiem na dzisiaj.

Jednak to były Mistrzostwa Polski, a ja biegłem na dziesiątej pozycji. Dodatkowo wiedziałem, że śledzi mnie dużo ludzi, więc postanowiłem, że co by się nie działo, ja muszę biec. Byle do końca prostej. I jeszcze jednej. I jeszcze jedno okrążenie!

Na kolejnych okrążeniach odpali zawodnicy z czołówki. Najpierw odpadł Krzysztof Gosiewski (życiówka 1:06 w półmaratonie). Potem Błażej Brzeziński (życiówka 1:03 w półmaratonie). Ostatnim z “wielkich”, który nie ukończył dystansu był Artur Olejarz (życiówka 1:08 w półmaratonie). Nagle zdałem sobie sprawę z faktu, że biegnę na 7. pozycji na Mistrzostwach Polski Seniorów!

Oczywiście, mocno zwolniłem, kolejną “piątkę” pokonałem w 16:59 (3:24/km), ale chciałem ukończyć bieg. Nic więcej i gdy pokonałem trzecie okrążenie zdałem sobie sprawę, że jeszcze delikatnie ponad 5 km muszę pokonać i jestem w domu.

Ostanie kilometry pokonałem już w miarę luźno. Chciałem jak najmniejszym kosztem “dostać” się na linię mety. Przestałem już patrzeć na zegarek, wiedziałem, że tempo spada.

Gdy rozstrzygała się walka o medale, ja na 20 kilometrze myślałem, z jakim wynikiem wbiegnę na metę. Łudziłem się, że może złamię 70 minut, lecz zegarek wskazał 1:10:46, co daje średnią 3:22/km.

Czy to dobry wynik? To zależy.

Czy wiem, jakie błędy popełniłem? Tak, ale obawiam się, że jeszcze nie raz popełnię je w przyszłości.

Czy w tym roku pobiegnę jeszcze półmaraton? HELL NO! Czas na krótsze bieganie. Bo wiem, że stać mnie na szybkie bieganie!

 

Podsumowując, widzę więcej plusów niż minusów tego biegu. Jasne, że można było pobiec mądrzej i trochę szkoda mi tego biegu. Jednak wiem, że ten bieg nauczył mnie dużo, a przed biegiem brałbym w ciemno 7. miejsce na Mistrzostwach Polski Seniorów w półmaratonie.

A po biegu był czas na przyjemności! Wybraliśmy kawiarnię Landschaft – gorąco polecam, świetna kawa, doskonały sernik i kanapki!